Strony

sobota, 22 marca 2014

Eklery z Crème Pâtissière

   To trzeci przepis na moim blogu na ciasto parzone. Pamiętacie Croquembouche czy Ptysie z kremem i prażonymi jabłkami
Croquembouche też był nadziewany Crème Pâtissière, jednak poprzedni przepis na ciasto parzone i krem były trochę inne. Teraz do ciasta dodajemy mleko i masło zamiast margaryny (samo wykonanie też jest troszkę inne), a do kremu dodajemy mąkę kukurydzianą. Muszę przyznać, że jeśli w smaku i konsystencji ciasta nie ma wielkiej różnicy, to w przypadku kremu jest. Z dodatkiem mąki kukurydzianej wydaje się być bardziej gęsty. Osobiście wolę przepis na Crème Pâtissière, który użyłam do Croquembouch, ale to już kwestia gustu.
   Dzisiejszy przepis zaczerpnięty został z marcowego numeru "Kuchni". 


Ciasto parzone:
65 ml wody
65 ml mleka 3,2%
55 g masła
1 łyżeczka cukru
szczypta soli
100 g mąki pszennej
4 jajka

Crème Pâtissière:
500 ml mleka 3,2%
1 laska wanilii
6 żółtek
75 g  drobnego cukru
25 g mąki pszennej
20 g mąki kukurydzianej

   W rondelku z grubym dnem zagotowujemy wodę, mleko, masło, cukier i sól. Na chwilę zdejmujemy z ognia, wsypujemy mąkę i intensywnie mieszamy (najlepiej użyć drewnianej kuli do ucierania). Stawiamy garnek znów na ogniu, chwilę podgrzewamy (około minuty), cały czas mieszając, aż ciasto stanie się szkliste i zacznie odchodzić od ścianek rondelka. Następnie przekładamy ciasto do miski i dodajemy do niego po jednym roztrzepanym jajku, cały czas intensywnie ucierając (na początku bałam się, że jak dodam jajka do gorącego ciasta, to zrobi mi się jajecznica, ale na szczęście nic takiego się nie stało :). Ucieramy do momentu, aż dodamy wszystkie jajka i masa stanie się gładka i napowietrzona. Odstawiamy ciasto, aż lekko wystygnie.
   Przestudzone ciasto przekładamy do rękawa cukierniczego. Można założyć na niego tylkę o okrągłym przekroju i średnicy około 1,5 cm, lub po prostu w jednorazowym rękawie cukierniczym obciąć końcówkę tak, aby otwór był też o średnicy 1,5 cm. Zostawiamy ciasto w rękawie na 5 minut, aby odpoczęło. Następnie wyciskamy ciasto z rękawa na blachę wyłożoną papierem do pieczenia tak, aby utworzyć kształt eklera. Należy pamiętać o pozostawieniu około 3 cm odległości między eklerkami, gdyż ciasto w piekarniku mocno rośnie. Wkładamy blachę do piekarnika rozgrzanego do 180°C i pieczemy przez 25 minut na złoty kolor. Studzimy przy delikatnie otwartym piekarniku.


   Aby przygotować Crème Pâtissière, zagotowujemy w rondelku mleko z wyskrobanymi ziarenkami wanilii oraz pustym strąkiem (z niego wydobywa się dodatkowo aromat podczas podgrzewania). Gdy mleko zacznie się gotować, zmniejszamy ogień i podgrzewamy jeszcze przez 5 minut. Po tym czasie wyjmujemy pustą laskę wanilii.
   W dużym naczyniu ucieramy żółtka z cukrem na bardzo puszysty kogel-mogel. Dodajemy obie mąki i dokładnie mieszamy. Następnie cienkim strumieniem wlewamy ciepłe mleko do żółtek cały czas ubijając (wlewamy zawsze cieple mleko do zimnych żółtek, nie odwrotnie!). Przelewamy całą masę z powrotem do garnka i podgrzewamy ciągle mieszając. Gdy masa zacznie się gotować (będzie delikatnie bulgotać) zmniejszamy ogień i gotujemy wszystko jeszcze przez minutę, nie przerywając mieszania. Gotowy Crème Pâtissière przekładamy do miseczki i posypujemy delikatnie cukrem pudrem, aby nie zrobił się na nim kożuch. Studzimy.

   Przestudzone eklery przecinamy wzdłuż na pół. Na dolną część wykładamy krem (najlepiej za pomocą rękawa cukierniczego z nałożoną ozdobną tylką, np. w kształcie gwiazdki), przykrywamy górną częścią. Gotowego eklera można oprószyć cukrem pudrem lub oblać polewą czekoladową.

   Smacznego :)

wtorek, 4 marca 2014

Sernik na czekoladowym spodzie

   Już od dłuższego czasu "chodził" za mną sernik, a od kilku dni dołączyła do niego czekolada. No i tak powstał pomysł na puszysty sernik na kruchym spodzie czekoladowym.
   Z podanej ilości składników powstało ciasto o średnicy 25 cm. Tortownica była wypełniona masą serową po brzegi i dosłownie modliłam się aby nie wypłynęła na zewnątrz. Udało się, sernik pięknie wyrósł, nie wylał się, ale Wam polecam zrobienie go w odrobinie większej formie ;)



Kruchy spód czekoladowy:
300 g mąki
200 g zimnego masła
1 jajko
3 łyżki kakao
szczypta soli

Masa serowa:
8 jajek (z 6 też wyjdzie ale nie będzie taki smaczny ;)
300 g cukru
1 kg mielonego twarogu (typu Delfiko)
1 opakowanie budyniu waniliowego
aromat waniliowy (najlepiej naturalny)



Przygotowanie spodu:
Masło pokroić w drobną kostkę, dodać pozostałe składniki, szybko i dokładnie zagnieść. Gotowe ciasto uformować w kulę, zawinąć w folię spożywczą i wstawić na godzinę do lodówki. Formę do ciasta wysmarować masłem i obsypać bułką tartą.
Po godzinie wyjąć ciasto z lodówki, rozwałkować na placek o grubości około 0,5 cm i wyłożyć nim spód i brzegi formy. Spód ciasta ponakłuwać widelcem. Wstawić na 15 minut do piekarnika nagrzanego do 170°C.

Przygotowanie masy serowej:
Żółtka oddzielić od białek i ubić z cukrem na puszysty kogel mogel. Następnie stopniowo dodawać ser, cały czas ubijając. Na koniec dodać zapach waniliowy i budyń. Dokładnie wymieszać aby nie było grudek. W osobnym naczyniu ubić na sztywno białka, dodać do masy serowej i szpatułką delikatnie i dokładnie wszystko wymieszać. Wylać całą masę na wierzch podpieczonego wcześniej spodu. Przez pierwsze pół godziny piec w piekarniku nagrzanym do 170°C, następnie zmniejszyć temperaturę do 150°C i piec następne 30-40 minut. Studzić ciasto w piekarniku. Jeśli wierzch sernika zacznie się za wcześnie przypiekać należy go przykryć papierem do pieczenia.
Wierzch ciasta oblałam polewą czekoladową, zrobioną z 50 g rozpuszczonego gorącego masła, do którego dodałam 100 g gorzkiej czekolady.

Smacznego :)


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Tort czekoladowy z kremem kajmakowym

   Dziś tort idealny dla dziecka. Ten zrobiłam na piąte urodziny mojego siostrzeńca, który uwielbia dinozaury i czekoladę. Wykonanie tego tortu było pracochłonne, ale warte każdej spędzonej nad nim minuty, bo salwy radości i śmiechu jakie wybuchły podczas wybuchu tego wulkanu (mam na myśli oczywiście odpalenie racy) były bezcenne.


Ciasto czekoladowe:
2 szklanki mąki
3/4 szklanki kakao
1 szklanka cukru
2 łyżeczki sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
2 duże jajka
1 szklanka gęstego jogurtu naturalnego
1/2 szklanki oleju
1 szklanka gorącej kawy rozpuszczalnej
ekstrakt waniliowy

Krem kajmakowy:
600 g masła
400 g masy kajmakowej
8 białek
100 g cukru
łyżeczka soku z cytryny
szczypta soli

Krem do ozdobienia tortu:
200 g masła
6 żółtek
6 czubatych łyżek cukru pudru
barwniki spożywcze



   Wszystkie składniki na ciasto i na krem powinny być w temperaturze pokojowej.

Przygotowanie ciasta:
   Do dużej misy przesiać wszystkie suche składniki i wymieszać. W mniejszej misce wymieszać wszystkie mokre składniki poza kawą. Wlać mokre składniki do suchych i krótko wymieszać, tylko do połączenia się składników. Następnie stopniowo wlewać gorącą kawę i dalej miksować na małych obrotach. Ciasto będzie dość rzadkie, ale tym nie należy się przejmować, tak powinno być.
   Blachę wyłożyć papierem do pieczenia.  U mnie zostały wykorzystane 2 blaszki, prostokątna (17x19 cm) i okrągła (21 cm) oraz jedna foremka na muffinki (z niej powstał wulkan :). 
   Ciasto wyłożyć równomiernie na blaszki. Piec w piekarniku około 30 minut lub do suchego patyczka w temperaturze 180°C. Jeśli ciasto będzie pieczone w jednej foremce, czas pieczenia musi zostać wydłużony do minimum 50 minut.
   Upieczone ciasto odstawić najlepiej na całą noc, ponieważ będzie je łatwiej przekroić.

Przygotowanie kremu kajmakowego:
     Masło utrzeć na puszystą masę. Białka razem z cukrem, sokiem z cytryny i solą podgrzewać w kąpieli wodnej cały czas mieszając, do momentu aż cały cukier się rozpuści, a białka będą ciepłe (około 60°C). Następnie zdjąć miskę z białkami znad pary i dalej ubijać je na sztywno, aż całkiem wystygną i piana będzie lśniąca. Do ubitych białek dodawać po jednej łyżce utartego masła. Masa zrobi się rzadka i będzie wyglądać na zwarzoną, ale tak ma być. Gdy masa zgęstnieje należy stopniowo dodawać po łyżce masy kajmakowej i dalej miksować.
   Wystudzone ciasto przełożyć gotową masą.

Przygotowanie kremu do ozdobienia tortu:
   Masło utrzeć z 3 łyżkami  cukru pudru na puszystą masę. Żółtka razem z pozostałym cukrem ubić na parze na biały kogel-mogel, wystudzić. Następnie dodawać po jednej łyżce utartych żółtek do masła i dalej ucierać. Gotowy krem podzielić na porcje i do każdej z nich dodać wybrany barwnik, wymieszać.

   Dekoracje do tego tortu wykonałam własnoręcznie. Do figurek użyłam gotowego lukru plastycznego. Lawę zrobiłam  ze zwykłego, ale dość gęstego lukru (z białka i cukru pudru) z dodatkiem barwnika czerwonego i żółtego. Pofalowaną wodę zrobiłam używając łyżeczki, a trawę używając worka cukierniczego i tylki do trawy nr 233 firmy Wilton.


Mam nadzieję, że się podoba i będzie smakować :)

czwartek, 2 stycznia 2014

Waniliowa Panna Cotta

   Dziś deser idealny na karnawał. Elegancki i pyszny. Jeden z moich ulubionych. 
   Panna cotta jest wręcz banalnie prosta i nie wymaga od nas spędzenia dużo czasu w kuchni. Możemy, a nawet powinniśmy przygotować ją wcześniej, najlepiej dzień przed imprezą.



Składniki:

330 ml śmietany kremówki (najlepiej 36%)
170 ml mleka
1/3 szklanki cukru
1 laska wanilii
8 g żelatyny
mrożony mus truskawkowy (do polania)


   Żelatynę namoczyć w małej ilości zimnej wody i zostawić do napęcznienia. Śmietanę, mleko i cukier wymieszać w garnku z grubym dnem. Ziarenka wanilii, które wcześniej należy wyłuskać z laski, dodać do śmietany razem z pustą laską. Wszystko zagotować na niewielkim ogniu od czasu do czasu mieszając, ale nie doprowadzić do wrzenia. Na koniec, po zdjęciu garnka z ognia, należy wyjąć pustą laskę wanilii, dodać żelatynę i wymieszać, aż żelatyna całkowicie się rozpuści w gorącej śmietance. Odstawić do wystygnięcia, a następnie przelać do wybranych foremek lub salaterek. Wstawić na minimum kilka godzin do lodówki do stężenia.
   Mus truskawkowy rozmrozić. Przed podaniem polać deser musem.

   Smacznego :)

 



środa, 18 grudnia 2013

Piernik czekoladowy z orzechami laskowymi i migdałami

   Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc czas aby w domu też zapachniało świątecznie. Choinka już ubrana, więc teraz czas na zapach piernika w domu. Ten piernik jest mojego autorstwa, a przygotowałam go dla dzieci do przedszkola na poczęstunek po jasełkach.


Składniki:
4 jajka
120 g cukru
140 g mąki tortowej
50 g zmielonych migdałów
50 g zmielonych orzechów laskowych
1 łyżeczka kakao
75 g gorzkiej czekolady
1 opakowanie przyprawy do piernika
1/2 łyżeczki sody
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
100 g masła
100 g miodu
Opcjonalnie można dodać rodzynki.

Polewa:
3 łyżki masła
4 łyżki cukru
4 łyżki kakao
7 łyżek śmietany kremówki

   Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
   Masło z miodem rozpuścić i odstawić do wystygnięcia. Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier i nadal ubijać. Do sztywnej piany dodawać po jednym żółtku, nadal ubijając.
   Mąkę z proszkiem, sodą i kakao przesiać, dodać startą na tarce czekoladę, przyprawę do piernika, zmielone orzechy i migdały, wszystko dokładnie wymieszać, następnie wsypać wszystkie suche składniki do masy jajecznej i delikatnie wymieszać. Na koniec dodać przestudzone masło z miodem i dokładnie wszystko wymieszać. Przełożyć ciasto do keksówki i piec w piekarniku nagrzanym do 175° C przez około 40 minut lub to suchego patyczka. Studzić na kratce.
   W garnuszku rozpuścić masło, dodać cukier, przesiane kakao i śmietanę. Wszystko zagotować, ale tylko przez chwilę. Delikatnie przestudzić. Polewa gęstnieje stygnąc, więc polać ciasto jeszcze w miarę ciepłą polewą, ale na tyle gęstą aby nie spłynęła od razu z całego ciasta.

 
 Smacznego.

czwartek, 5 grudnia 2013

Rogale marcińskie

   Po długiej nieobecności wracam do Was z przepisem na pyszne rogale marcińskie z nadzieniem z białego maku, które tradycyjnie wypieka się w Poznaniu z okazji dnia św. Marcina.
   Przygotowanie ich zajmuje dużo czasu, ale efekt jest wart każdej minuty im poświęconej. Ciasto jest wilgotne, lekkie i bardzo maślane, a nadzienie słodkie i aromatyczne. Muszę powiedzieć, że nam smakowały najlepiej następnego dnia po upieczeniu. Z przepisu wychodzi 12 dużych rogali, a znalazłam go na tej stronie.


Ciasto półfrancuskie:
3,5 szklanki mąki pszennej
12 g suchych drożdży
225 g masła w temperaturze pokojowej (z tego odjąć i rozpuścić 2 łyżki)
1 szklanka ciepłego mleka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 jajko
3 łyżki cukru
szczypta soli

Nadzienie z białego maku
300 g białego maku
100 g masy marcepanowej
100 g orzechów włoskich
100 g rodzynek
2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
3/4 szklanki cukru pudru
100 g zblanszowanych migdałów (mogą być w płatkach)
2 łyżki gęstej śmietany 18%
3 drobno pokruszone biszkopty (lub ewentualnie 1 łyżka bułki tartej)

   Przygotowanie ciasta
   Mąkę wymieszać z drożdżami, dodać pozostałe składniki oprócz masła. Wyrobić, do połączenia się składników, a następnie dodać dwie łyżki rozpuszczonego masła. Jeszcze krótko wyrobić. Ciasto uformować w prostokąt (powinno być lepiące), dokładnie owinąć folią spożywczą i odstawić do lodówki na godzinę, aby dobrze się schłodziło.
   Po godzinie wyjąć ciasto i rozwałkować je na prostokąt o wymiarach około 30 x 15cm (30cm - boki, 15 cm góra i dół). Pozostałe masło rozsmarować na całym cieście tak, aby zostawić jedynie około 0,5 cm marginesy. Następnie złożyć ciasto tak aby tworzyło trzy warstwy (1/3 ciasta z dołu do góry, a następnie górną część w dół, tak aby przykryła resztę złożonego ciasta). Brzegi dobrze skleić i delikatnie rozwałkować ciasto na prostokąt o wymiarach 25 x 17 cm. Ponownie złożyć w ten sam sposób, szczelnie zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na około 45 minut.
   Cały proces wałkowania i składania trzeba powtórzyć 3 razy, a na koniec ciasto zawinięte w folię należy pozostawić na całą noc w lodówce. Ciasto wyjąć minimum 20 minut przed przygotowaniem rogali.

Przygotowanie nadzienia
   Mak zalać gorącą wodą i chwilę pogotować (około 15 minut) na małym ogniu, a następnie odcedzić. Orzechy włoskie sparzyć i również odcedzić. Mak, orzechy i migdały zmielić dwa razy w maszynce na małych oczkach.
   Cukier puder rozetrzeć z masą marcepanową, następnie dodać zmielony mak, skórkę pomarańczową i rodzynki, które wcześniej też można sparzyć i odcedzić. Dodać pokruszone biszkopty i wszystko dokładnie wymieszać. Na koniec dodać tyle śmietany, aby nasza masa była plastyczna.

Rogale
   Ciasto (wcześniej wyjęte z lodówki) rozwałkować na prostokąt o wymiarach 65 x 34 cm i wyciąć z niego 12 trójkątów o wąskiej podstawie i długich bokach. Na każdym trójkącie rozłożyć równomiernie całą masę makowo - marcepanową, zostawiając małe marginesy na każdym boku. Każdy rogal zwinąć zaczynając od podstawy trójkąta w stronę wierzchołka. Gotowe rogale pozostawić do wyrośnięcia minimum 40 minut.
   Przed włożeniem do piekarnika rogale posmarować jajkiem wymieszanym z kilkoma łyżkami mleka. Piec w temperaturze 180°C przez 20 - 30 minut, do uzyskania złotego koloru. Studzić na kratce. Na koniec oblać lukrem i posypać płatkami migdałowymi lub posiekanymi orzechami.



   Smacznego.

niedziela, 29 września 2013

Babeczki waniliowe z kremem Advocat

   Już pożegnałam się z nadzieją, że na swoje urodziny będę miała nową kuchnię. Przyjdzie mi na nią poczekać następne 3 tygodnie :( . Na szczęście mam w zanadrzu jeszcze kilka przepisów na słodkości, które zrobiłam w ciągu kilku ostatnich miesięcy, a nigdy wcześniej nie umieściłam ich na blogu.
   Dzisiejsze babeczki są z kremem w dwóch wersjach: tradycyjny i czekoladowy advocat. Przepis na babeczki pochodzi z tej strony.


Babeczki waniliowe (około 15 sztuk)
220 g masła
160 g drobnego cukru
4 jajka
220 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
ekstrakt waniliowy

   Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
   Masło razem z cukrem utrzeć na puszystą, białą masę. Następnie stopniowo dodawać po jednym jajku dalej ucierając. Na koniec dodać ekstrakt waniliowy i dokładnie zmiksować.
   Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Przesiać do 'mokrej' masy i delikatnie wymieszać szpatułką.
   Przygotować około 15 papilotek, włożyć je do formy na muffinki. Ciasto rozłożyć równomiernie do papilotek, tak aby nie przekraczało 2/3 wysokości papilotki.
   Piec w temperaturze 180ºC przez około 20 minut lub do suchego patyczka. Po upieczeniu babeczki studzić w papilotkach na kratce.



Krem Advocat
250 ml śmietany 36%
200 g serka mascarpone
150 ml ajerkoniaku
0,5 szklanki cukru pudru
3 łyżeczki żelatyny
Opcjonalnie:
1 czubata łyżeczka kakao
1 łyżka mleka

   Żelatynę namoczyć w małej ilości zimnej wody i odstawić na kilka minut do spęcznienia, następnie rozpuścić ją w minimalnej ilości gorącej wody. Odstawić aż wystygnie.
   Śmietanę, serek mascarpone i cukier puder ubić na sztywny krem, a następnie powoli cienką strużką dodawać ajerkoniak ciągle ubijając.
   Aby zrobić czekoladową wersję należy rozpuścić kakao w mleku, a następnie dodać je do kremu i delikatnie wymieszać.
   2 - 3 łyżki kremu wymieszać z wystudzoną, ale ciągle płynną żelatyną. Następnie dodać wszystko do pozostałego kremu i wymieszać dokładnie szpatułką. Odstawić krem do lodówki na około godzinę.
   Wystudzone babeczki dekorować kremem używając rękawa cukierniczego i tylki (u mnie tylka Wilton 1M). Włożyć ponownie na chwilę do lodówki.
   Smacznego :)




poniedziałek, 23 września 2013

Krem Advocat

   Znalazłam dziś w aparacie kilka zdjęć słodkości, które przygotowałam jakiś czas temu, a nigdy nie umieściłam na blogu, więc mimo braku kuchni mogę coś tu dodać  :)
   Od jakiegoś czasu wszystkie kremy, które robię są na bazie bitej śmietany i sera mascarpone. Muszę przyznać, że w tej chwili to mój ulubiony rodzaj kremu. Bardzo smaczny, o lekkiej konsystencji i niezwykle łatwy i szybki w przygotowaniu. Dziś o smaku ajerkoniaku, z wiadomych przyczyn nie dla dzieci. :)


500 ml śmietany 36%
250 g serka mascarpone
250 ml ajerkoniaku
1 szklanka cukru pudru
5 łyżeczek żelatyny

   Żelatynę namoczyć w małej ilości zimnej wody i odstawić na kilka minut do spęcznienia, następnie rozpuścić całą żelatynę w kilku łyżkach gorącej wody. Odstawić aż wystygnie.
   Śmietanę, mascarpone i cukier puder ubić na sztywny krem, a następnie powoli cienką strużką dodawać ajerkoniak ciągle ubijając.
   2 - 3 łyżki kremu wymieszać z wystudzoną, ale ciągle płynną żelatyną. Następnie dodać wszystko do pozostałego kremu i wymieszać dokładnie i delikatnie szpatułką. Odstawić krem do lodówki na około godzinę.
  Gotowym kremem można przekładać torty, zdobić babeczki lub wypełniać waflowe rurki.
   Smacznego :)

poniedziałek, 16 września 2013

Przerwa

   Drodzy czytelnicy,  moja przerwa w blogowaniu niestety musi się przedłużyć. Z wakacji co prawda już wróciłam, ale obecnie jestem bez kuchni. Dosłownie. W mojej kuchni nie ma nawet podłogi w tej chwili, a nowe meble i sprzęty mają przyjechać za jakieś 3-4 tygodnie, oczywiście jeśli nie będzie poślizgu :( 
   Trzymajcie kciuki, bo moje urodziny wypadają "na styk" z instalacją nowej kuchni, a jak tu świętować urodziny bez tortu?!
    
   

czwartek, 15 sierpnia 2013

Pleśniak

   Pleśniak to jedno z moich ulubionych ciast. Na półkruchym spodzie, koniecznie z dżemem z czarnej porzeczki (bo jakoś z innymi dżemami już mi tak nie smakuje) i lekką bezą na wierzchu. Jak dla mnie to pychota! :)
   No i oczywiście jeśli mój brat  mówi, że wyszło bardzo dobre, znaczy, że naprawdę warto jest umieścić je na blogu.  :)


Składniki:
5 jajek
200g zimnego masła
3 szklanki mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1,5 łyżki kwaśnej śmietany
3 płaskie łyżki drobnego cukru
3/4 szklanki cukru pudru
Szczypta soli
2 łyżeczki kakao
Słoik konfitury z czarnej porzeczki lub gęstego dżemu

   Mąkę wymieszać z dwiema łyżkami cukru, szczyptą soli, proszkiem do pieczenia. Następnie dodać zimne masło i posiekać wszystko razem. Dodać żółtka i śmietanę. Szybko zagnieść ciasto.
   1/4 ciasta zawinąć w folię spożywczą i odłożyć do zamrażarki do stwardnienia. Resztę ciasta podzielić na dwie części, jedną uformować w kulę, zawinąć w folię i odłożyć do zamrażarki, a do drugiej dodać kakao i dokładnie zagnieść. Również uformować kulę, zawinąć w folię i zostawić w zamrażarce do stwardnienia (około pół godziny).
   Przygotować blachę wyłożoną papierem do pieczenia (u mnie 28x24 cm)
   Białka ubić na sztywno, a pod koniec ubijania dodać stopniowo cukier puder.
   Z zamrażarki wyjąć dużą kulę jasnego ciasta i zetrzeć na grubych oczkach tarki na dno blachy, powtórzyć czynność z kulą ciasta z dodatkiem kakao. Następnie na ciasto wyłożyć grubą warstwą konfiturę z czarnej porzeczki. Na nią wyłożyć pianę z białek. Na koniec najmniejszą kulę ciasta zetrzeć na tarce na wierzch piany.
   Ciasto piec w temperaturze 180ºC przez 40 minut. Następnie wyjąć z piekarnika i studzić w blaszce.
   Smacznego :)


sobota, 10 sierpnia 2013

Malinowo - jeżynowy sernik na zimno

   Ciągle mamy piękne lato, więc dziś przepis na pyszne ciasto bez pieczenia. W sklepach owoców dostatek, przez co nie mogłam się zdecydować co wybrać maliny czy jeżyny. Ostatecznie postanowiłam pójść na kompromis i kupiłam i jedne i drugie owoce. Muszę powiedzieć, że było warto. Sernik jest bardzo prosty i szybki w przygotowaniu, potem tylko chwila cierpliwości czekając, aż się zetnie i można się nim delektować.
  Przyznaję szczerze, że jeśli chodzi o wygląd to inspirowałam się jednym z ciast Dorotus ze strony "Moje wypieki", a dokładnie to tym.


Składniki:
1 opakowanie podłużnych biszkoptów (lady fingers)
0,5 kg mielonego twarogu
0,5 l śmietany 36%
200 g cukru pudru
250 g malin
250 g jeżyn
100 g cukru
6 łyżeczek żelatyny
1 galaretka malinowa


   Żelatynę podzielić na dwie równe części i namoczyć każdą część w dwóch łyżkach zimnej wody. Część owoców odłożyć do dekoracji, pozostałe umyć i włożyć do dwóch osobnych garnuszków. Do każdego z nich wsypać po 50 g cukru. Gotować na małym ogniu, aż owoce puszczą sok i zaczną się rozpadać. Gorące owoce przetrzeć przez gęste sitko ( maliny i jeżyny do osobnych naczyń) tak aby pozbyć się wszystkich pestek. W przetartych ciepłych owocach rozpuścić obie żelatyny, odstawić do wystygnięcia.
   W dużym naczyniu utrzeć na gładko twaróg z cukrem pudrem, gdy masa będzie puszysta i gładka, wlać śmietanę kremówkę i ubić na sztywną masę, którą następnie należy podzielić na dwie równe części.
   Jeśli nasze owoce zdążyły już się ściąć, należy je rozpuścić wkładając naczynie do ciepłej wody. Trzeba uważać aby nie zagrzały się zbyt mocno. Następnie włożyć do przetartych owoców dwie łyżki masy serowej, dokładnie wymieszać, a następnie wszystko przełożyć do pozostałej masy (oczywiście maliny do jednej części, a jeżyny do drugiej ;)
Wszystko można wymieszać mikserem na wolnych obrotach, ale tylko do połączenia się składników.
   Dno okrągłej formy wyłożyć papierem do pieczenia, a brzegi biszkoptami. Aby biszkopty dobrze stały w formie trzeba im podciąć spód.


   Masę malinową wyłożyć na spód formy i wyrównać wierzch. Na nią położyć masę jeżynową, również wyrównać wierzch i wstawić do lodówki do stężenia.
   Pozostałe owoce umyć i wymieszać razem. Galaretkę rozpuścić w połowie zalecanej ilości wody (powinno być około 250 ml). Do zimnej galaretki włożyć owoce i wstawić do lodówki. Gdy owoce w galaretce zaczną się ścinać, należy wszystko przełożyć na naszą masę serową i odstawić do całkowitego ścięcia.
   Należy pamiętać, że galaretka nie może być zupełnie płynna gdy będziemy ją przekładać na wierzch ciasta, ponieważ wsiąknie nam w biszkopty.
   Smacznego :)



sobota, 27 lipca 2013

Tort porzeczkowy z białą czekoladą

   Jako mała dziewczynka chciałam zostać słynną cukierniczką ;) i przyrzekłam wtedy mojej przyjaciółce, że na jej wesele upiekę jej tort. Tydzień temu Ewa wyszła za mąż, a ja dotrzymałam mojej obietnicy. Co prawda słynną cukierniczką nie zostałam (jestem hydrografem, ale to już inna bajka), a Ewa zamówiła tort w profesjonalnej piekarni, ale postanowiłam, że zrobię jej miniaturę tortu weselnego i wręczę zamiast kwiatów. 
   Tort wyszedł pyszny, lekko kwaskowy, a biała czekolada dopełniła całości. No i najważniejsze, udało mi się zaskoczyć moją przyjaciółkę. :)



Składniki na biszkopt:
 5 jajek
3/4 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej

Składniki na krem:
250 g  serka mascarpone
500 ml śmietany 36%
300 g  białej czekolady

Konfitura porzeczkowa:
500 g czarnej porzeczki
1 szklanka cukru
2 łyżeczki żelatyny

Do nasączenia
3/4 szklanki wody
sok z połówki cytryny
cukier do smaku
1/2 szklanki wódki


   Biszkopt najlepiej jest przygotować dwa dni przed podaniem tortu. Dzień przed podaniem należy przełożyć go kremem. Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
   Białka oddzielić od żółtek i ubijać, aż zaczną tworzyć się tzw. miękkie wierzchołki, następnie należy zacząć dodawać stopniowo cukier, nie przerywając ubijania. Na koniec dodawać po jednym żółtku ciągle ubijając.
   Oba rodzaje mąk przesiać do masy jajecznej i delikatnie wymieszać szpatułką lub mikserem, ale na bardzo wolnych obrotach i tylko do momentu połączenia się składników.
   Piec w temperaturze 170ºC około 30-40 minut lub do suchego patyczka. Po upieczeniu biszkopt należy upuścić w formie na podłogę z wysokości około 60 cm. Studzić w uchylonym piekarniku. Ciasto wyjąć z formy dopiero po całkowitym wystudzeniu.

   Serek mascarpone i śmietana powinny być dobrze schłodzone przed przygotowaniem kremu.
   Białą czekoladę należy rozpuścić w kąpieli wodnej i dobrze przestudzić. W osobnym naczyniu ubić serek mascarpone ze śmietaną kremówką, następnie w dwóch partiach dodać rozpuszczoną i wystudzoną czekoladę. Dokładnie wymieszać szpatułką i schłodzić w lodówce.

   Owoce czarnej porzeczki wyszypułkować i umyć. Włożyć do garnuszka z grubym dnem, zasypać cukrem (ilość cukru można modyfikować w zależności jak kwaśne są owoce porzeczki) i gotować na małym ogniu, aż porzeczka puści sok, a owoce zaczną się rozpadać. Owoce lekko przestudzić i dokładnie zmiksować. Żelatynę namoczyć w 2 łyżkach zimnej wody, gdy napęcznieje włożyć ją do ciepłych owoców i dokładnie wymieszać do rozpuszczenia. Konfiturę dobrze wystudzić.

   Wszystkie składniki do nasączenia tortu wymieszać razem. Ostudzony biszkopt przekroić na pożądaną ilość blatów. Ze względu na to, że mój tort był w rozmiarze mini, każde piętro biszkoptu przecięłam tylko na pół.
   Spód tortu nasączyć przygotowanym ponczem, następnie nałożyć i równo rozsmarować warstwę konfitury, na którą położyć krem z mascarpone i białej czekolady. Przykryć kolejnym blatem biszkoptu i ponownie nasączyć.
   Gotowy przełożony tort posmarować pozostałym kremem.
 
   Dekoracje na ten tort wykonałam z białej czekolady i masy cukrowej do robienia kwiatów. Na czekoladowe ranty wykorzystałam 400 g  białej czekolady, którą rozpuściłam w kąpieli wodnej, a następnie równo rozprowadziłam na specjalnej taśmie foliowej do robienia rantów. Kiedy czekolada była ścięta wystarczająco aby przy dotknięciu jej nie został żaden odcisk, ale nadal miękka na tyle, aby można było ją formować, obłożyłam nią każde piętro tortu i włożyłam do lodówki aby czekolada dobrze stwardniała. Na koniec odkleiłam folię od czekolady i ustawiłam piętra tortu na sobie.
   Dodatkowo udekorowałam tort kilkoma świeżymi owocami i listkami czarnej porzeczki.

  Dużo pracy ale muszę powiedzieć, że się opłacało ;)

   Smacznego!

sobota, 13 lipca 2013

Biszkopt rzucany

   Dziś podstawa każdego tradycyjnego tortu, czyli biszkopt. Do tej pory zawsze robiłam biszkopt z przepisu mojej mamy, lekki i puszysty, który zawsze wychodzi. Dziś jednak zrobiłam z przepisu Dorotus z Moich Wypieków. Muszę powiedzieć, że w smaku i konsystencji bardzo podobny do biszkoptu mojej mamy, jednak różnica jest taka, że ten biszkopt wychodzi równy jak stół, co oznacza, że nie trzeba mu ścinać wierzchołka aby mieć ładny, płaski tort. Spróbujcie, a z pewnością będziecie zadowoleni.


Składniki:
 5 jajek
3/4 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej

   Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
   Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę. Gdy zaczną się formować tzw. miękkie wierzchołki należy zacząć dodawać stopniowo cukier, nie przerywając ubijania. Gdy cały cukier zostanie dodany należy do masy zacząć dodawać po jednym żółtku i dalej ubijać.
   W osobnym naczyniu wymieszać oba rodzaje mąk, następnie przesiać je do masy jajecznej i delikatnie wymieszać szpatułką. Można również wymieszać mikserem, ale na bardzo wolnych obrotach i tylko do momentu połączenia się składników.
   Piec w temperaturze 170ºC około 30-40 minut lub do suchego patyczka. Po upieczeniu biszkopt należy upuścić w formie na podłogę z wysokości około 60 cm. Studzić również w formie w uchylonym piekarniku. Ciasto wyjąć z formy dopiero po całkowitym wystudzeniu.

   Smacznego!



sobota, 6 lipca 2013

Torcik czekoladowy z wiśniami

   Inspiracją do zrobienia tego tortu było ciast black forest gateau, do którego zrobienia ciągle namawia mnie mąż. Ciągle się do niego zabieram i zabrać nie mogę, a na razie powstał ten czekoladowy torcik, do którego wykorzystałam konfiturę wiśniową domowej roboty i przepis na krem  z mascarpone od Dorotus z Moich Wypieków, a znajdziecie go też tu.
   Jeśli ktoś lubi czekoladę i wiśnie (a osobiście nie znam nikogo kto nie lubi) to z pewnością to ciasto mu zasmakuje :)



Składniki na ciasto czekoladowe:
175 g masła
75 g gorzkiej czekolady
300 g mąki
350 g cukru
25 g kakao
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 jajka
200 g jogurtu lub maślanki
2 szczypty soli

Składniki na krem:
500 g serka mascarpone
500 ml śmietany kremówki
3 łyżki cukru pudru
łyżeczka ekstraktu z wanilii

Polewa czekoladowa:
50 ml śmietany kremówki
50 g gorzkiej czekolady

Wiśnie lub czereśnie do dekoracji

   Masło i czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Żółtka oddzielić od białek. Żółtka z 50 g cukru utrzeć na puszystą masę, dodając na koniec jogurt lub maślankę, jeszcze chwilę ucierać.Wszystkie suche składniki wymieszać w dużej misce. Wszystkie mokre składniki (oprócz białek) dodać do suchych i dokładnie zmiksować. Białka ubić na sztywną pianę, dodać do zmiksowanego ciasta i dokładnie, ale delikatnie wymieszać łyżką.
   Ciasto przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia i piec w temperaturze 180ºC przez około 60 minut lub do suchego patyczka. Po upieczeniu ciasto należy studzić w foremce.
   Serek mascarpone i śmietanę kremówkę włożyć do misy miksera i ubić do tzw. miękkich wierzchołków, następnie dodać cukier puder i ubić wszystko na sztywno.
   Zimne ciasto czekoladowe przekroić aby powstały trzy blaty. Każdy blat można nasączyć ponczem cytrynowym (z wody, soku z cytryny i cukru), do którego można również dodać alkohol.
   Śmietanę kremówkę zagotować, zdjąć z ognia i dodać do niej połamaną w kostki czekoladę. Mieszać, aż czekolada całkowicie się rozpuści. Odłożyć dwie łyżki polewy i przestudzić.
   Krem podzielić na dwie części. Jedną część wymieszać z dwiema łyżkami polewy, zaś drugą z ekstraktem z wanilii. Przekładać tort najpierw warstwą konfitury wiśniowej, a potem dowolnym kremem. Następnie na krem położyć następny blat ciasta. Czynność powtórzyć z resztą kremu i konfitury. Ostatni blat polać polewą czekoladową i udekorować wiśniami lub czereśniami.


  Smacznego!

sobota, 29 czerwca 2013

Sernik

   Tradycyjny pieczony sernik. Według mnie najlepszy na świecie. Przepis dostałam od siostry, która znalazła go gdzieś w internecie i do dziś nie wie gdzie. W oryginalnym przepisie był dodatek bakalii , a sam sernik pieczony był na półkruchym spodzie, jednak ja zrezygnowałam z obydwu dodatków. Ciasto jest tak pyszne, że niczego więcej nie potrzebuje. Jest lekkie, puszyste i bardzo kremowe. Osobiście lubię serwować je z odrobiną musu ze świeżych sezonowych owoców.
   Podana ilość wystarcza na upieczenie dużej blachy ciasta, więc radzę wziąć dużą miskę, w której będziecie miksować składniki, bo moja 3 litrowa ledwo wszystko pomieściła ;)


Składniki
1,5 kg dobrze zmielonego twarogu
12 jajek
240 g drobnego cukru
150 g masła
1,5 opakowania budyniu waniliowego
Ekstrakt waniliowy

   Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
   Masło utrzeć z cukrem na białą, puszystą masę, do której należy dodawać po jednym żółtku. Następnie, gdy masa będzie puszysta należy stopniowo dodawać twaróg ciągle ucierając na wysokich obrotach. Po zmiksowaniu twarogu przesiać na wierzch masy budyń i dodać ekstrakt waniliowy. Białka ubić na sztywną pianę, wyłożyć na masę serową i delikatnie wymieszać łyżką do połączenia się składników.
   Ciasto piec około godziny w piekarniku rozgrzanym do 180ºC.
   Ciasto w pieczeniu dość mocno rośnie, a potem opada, często też wierzch pęka, ale tym się nie trzeba przejmować, bo to znaczy, że nasz sernik jest bardzo puszysty.
Smacznego!



niedziela, 16 czerwca 2013

Ciasto czekoladowe

   Dziś przepis na mocno czekoladowe ciasto, które może posłużyć jako baza pod tort lub możemy zaserwować je tylko z polewą czekoladową. Ciasto jest dość zwarte, ale miękkie i wilgotne.


Składniki:
175 g masła
75 g gorzkiej czekolady
300 g mąki
350 g cukru
25 g kakao
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 jajka
200 g jogurtu lub maślanki
2 szczypty soli

   Masło i czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Mąkę, 300 g cukru, kakao, sodę, proszek do pieczenia i sól dokładnie wymieszać w dużej misce. Żółtka oddzielić od białek. Żółtka z 50 g cukru utrzeć na puszystą masę, dodając na koniec jogurt lub maślankę, jeszcze chwilę ucierać. Rozpuszczoną czekoladę i żółtka dodać do suchych składników i dokładnie zmiksować. Białka ubić na sztywną pianę, dodać do zmiksowanego ciasta i dokładnie, ale delikatnie wymieszać łyżką.
   Ciasto przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia i piec w temperaturze 180ºC przez około 60 minut lub do suchego patyczka (jeśli ciasto jest długo surowe w środku, należy przykryć wierzch papierem do pieczenia aby góra ciasta się nie spaliła).
   Po upieczeniu ciasto należy studziż w foremce.
  Smacznego!





sobota, 8 czerwca 2013

Bananowy sernik z oreo

   Dzisiejszy sernik powstał bez żadnego planu czy przepisu. Po prostu miałam w domu paczkę ciasteczek Oreo, kilka mocno dojrzałych bananów i resztę twarogu, który trzeba było zużyć. Sernik pieczony w kąpieli wodnej jest lekki, wilgotny i puszysty, smak bananów dominujący, ale nie mdły dzięki dodaniu soku z cytryny, a sos o smaku czekoladowego toffi po prostu dopełnia całości. Nic dodać nic ująć, trzeba spróbować. 

Składniki

Spód:
1 opakowanie ciasteczek Oreo (176 g)
50 g miękkiego masła

Sernik:
4 jajka
400 g trzykrotnie zmielonego twarogu
1/4 szklanki cukru
3 dojrzałe banany
sok z jednej cytryny

Czekoladowy sos toffi:
1 łyżka masła
50 g golden syrup
1 łyżka cukru
60 ml śmietany kremówki
60 g dobrej czekolady mlecznej

   Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej (moje jajka nie były, więc włożyłam je na 10 s do mikrofali).
   Spód i boki formy (u mnie o średnicy 23 cm) szczelnie owinąć folią aluminiową, tak aby woda nie dostała się do środka.  
   Ciasteczka Oreo razem z masłem zmiksować na bardzo drobno. Dokładnie i ściśle wypełnić całe dno formy przygotowaną masą ciasteczkową, odstawić na chwilę do lodówki.
   Żółtka oddzielić od białek i utrzeć je razem z cukrem na puszysty kogel mogel. Następnie stopniowo dodawać twaróg nie przerywając ucierania.
   W osobnym naczyniu zmiksować banany razem z sokiem z cytryny, a następnie dodać całość do masy z żółtek i twarogu. Jeszcze chwilę miksować.
   Białka ubić na sztywno, dodać do masy z bananami i delikatnie łyżką wszystko wymieszać do połączenia się składników. Wszystko wyłożyć do tortownicy z ciasteczkowym spodem.
   Tortownicę włożyć w większą blachę, którą należy wypełnić gorącą wodą tak aby sięgała połowy wysokości foremki z sernikiem. Włożyć do rozgrzanego piekarnika i piec około godziny w temperaturze 180ºC. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika, zdjąć folię i wystudzić. Zimny sernik włożyć na kilka godzin do lodówki i dopiero po tym czasie wyjąć go z formy.
   Czekoladowe toffi najlepiej przygotować kilka godzin przed podaniem. Masło, golden syrup i cukier zagotować w małym garnuszku. Nie mieszać łyżką, tylko lekko kołysać garnuszkiem. Po zdjęciu z ognia dodać śmietankę i czekoladę. Wszystko wymieszać dokładnie trzepaczką i odstawić do wystygnięcia.
   Smacznego :)
      


czwartek, 30 maja 2013

Pianka sernikowo-truskawkowa

   Czas zacząć sezon truskawkowy. W sklepach już od dłuższego czasu można było dostać truskawki, ale jak dla mnie to smakowały one jak karton, a do tego cena była zabójcza. Dopiero wczoraj w naszym warzywniaku dostałam truskawki, które smakują i pachną jak truskawki, więc długo się nie zastanawiałam nad ich kupnem. Oczywiście połowę rodzina zjadła od razu, ale resztę udało mi się uratować, żeby zrobić na dziś mój ulubiony sernik.
   No właśnie sernik... Miał być sernik na zimno ale tak naprawdę, to wyszła wariacja na jego temat :)
Kiedy zaczęłam pisać tego posta, w tytule miałam 'Truskawkowy sernik na zimno' , ale po zrobieniu zdjęć i spróbowaniu kawałka, stwierdziłam, że jest tak lekki i puszysty, że bardziej przypomina piankę niż typowy sernik na zimno, więc trzeba było zmienić nazwę.
   Nie korzystałam z żadnego przepisu, bo i po co? Jak ma się truskawki, twaróg i bitą śmietanę, to zawsze wyjdzie coś pysznego :)




Składniki:
3 żółtka
1 szklanka drobnego cukru (można zmielić na cukier puder)
0,5 kg trzykrotnie mielonego twarogu
0,5 kg truskawek
500 ml śmietany kremówki
9 łyżeczek żelatyny

   W jednym kubeczku namoczyć w małej ilości zimnej wody 7 łyżeczek żelatyny, a w drugim 2 pozostałe łyżeczki. Odstawić do napęcznienia.
   Żółtka razem z połową cukru ucierać na parze* do uzyskania gładkiej, białej i puszystej masy. Następnie stopniowo dodawać twaróg nie przerywając ucierania. Odłożyć 12 całych, najładniejszych truskawek, resztę zmiksować w malakserze razem z 1/4 szklanki cukru na gładki mus. Odlać całą szklankę zmiksowanych truskawek, a resztę połączyć z masą serową. Masę można jeszcze chwilę poubijać. Namoczone wcześniej 7 łyżeczek żelatyny rozpuścić w odrobinie gorącej wody. Wlać wszystko do masy serowej i dokładnie wymieszać.
   Schłodzoną śmietanę kremówkę ubić na bitą śmietanę, pod koniec ubijania dodać resztę cukru. Całą bitą śmietanę wyłożyć na masę serową i dokładnie, delikatnie wymieszać. Przełożyć do tortownicy ( u mnie 26 cm średnicy). Odłożone truskawki włożyć na dno sernika tak aby tworzyły okrąg, wyrównać wierzch, aby wszystkie truskawki były zakryte i odstawić do lodówki do stężenia.
   Pozostałą część żelatyny również rozpuścić w minimalnej ilości gorącej wody, połączyć ze szklanką musu truskawkowego. Wylać na wierzch sernika, pod warunkiem, że ten już zaczął tężeć.
   Odstawić na kilka godzin do lodówki.
   Już bardziej trusawkowo nie może być :)
   Smacznego!



*Ucieranie na parze polega na ustawieniu żaroodpornej miseczki z żółtkami nad garnkiem, z gorącą wodą tak aby denko nie dotykało powierzchni wody. Należy pamiętać aby woda nie gotowała się, tylko parowała, ponieważ temperatura będzie za wysoka i zamiast kogla-mogla wyjdzie nam słodka jajecznica. Podczas podgrzewania żółtko z cukrem należy cały czas intensywnie ubijać, aż powstanie gęsty, puszysty, biały kogel-mogel.


piątek, 17 maja 2013

Cynamonowe ptysie z kremem i prażonymi jabłkami

   Wczoraj moja siostra robiła churros. Jeśli ktoś nie wie (a ja do wczoraj nie wiedziałam) co to są churros, to wyjaśniam, że to taki przysmak robiony z parzonego ciasta, smażonego na oleju i posypany cukrem z cynamonem (zdjęcie na dole strony). I właśnie one były dla mnie inspiracją do zrobienia tych bardzo nietypowych ptysiów... Ciasto parzone o smaku wanilii i cynamonu, prażone jabłka i krem waniliowy. Mniam!




Składniki

Ptysie:
1 szklanka wody
125 g masła
1 szklanka mąki
1 łyżka brązowego cukru
4 duże jajka
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Krem budyniowy:
1 opakowanie budyniu waniliowego
0,5 l mleka ( do przygotowania budyniu)
100 g masła
1 łyżka cukru pudru

Prażone jabłka:
2 jabłka
1 łyżka brązowego cukru
1 łyżeczka cynamonu

Cukier puder do dekoracji

   W garnku gotujemy wodę z masłem i cukrem, gdy woda zacznie wrzeć, a masło się rozpuści zdejmujemy z ognia. Wsypujemy mąkę, cynamon i ekstrakt waniliowy i intensywnie mieszamy, aż ciasto będzie szkliste i będzie łatwo odchodziło od ścianek rondelka. Ciasto należy dobrze ostudzić.
Do zimnego ciasta dodawać po kolei jajka cały czas ucierając. Gdy ciasto jest gotowe, należy przełożyć je do rękawa cukierniczego z tylką w kształcie dużej gwiazdki ( tylka nr 1). Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia wyciskać ptysie o dowolnej wielkości ( u mnie około 3-4 cm średnicy). Ptysie pieczemy w piekarniku w temperaturze 200ºC przez 30 minut. Studzimy na kratce.
   W niewielkim garnku gotujemy 3/4 mleka. W pozostałej części rozpuszczamy budyń. Przygotowujemy według przepisu na opakowaniu. Gotowy budyń należy całkowicie ostudzić. 
   Masło ucieramy razem z cukrem pudrem na puszystą masę (masło musi być w temperaturze pokojowej). Do utartego masła dodajemy stopniowo zimny budyń, cały czas ucierając. Gotowy krem odstawiamy do lodówki na przynajmniej 30 minut.
   Jabłka obieramy i kroimy w drobną kostkę. Suchą patelnię bardzo mocno rozgrzewamy i wykładamy jabłka, posypujemy cukrem i mieszamy, aby jabłka się nie przypaliły. Gdy jabłka puszczą sok, dodajemy cynamon i mieszamy, aż cały sok wyparuje. Odstawiamy do wystygnięcia.
   Ptysie przekrajamy na pół. Gotowy krem wykładamy do worka cukierniczego i wyciskamy na jedną połówkę ptysia, na to kładziemy porcję jabłek, przykrywamy drugą połówką ptysia, posypujemy cukrem pudrem.
   Smacznego :)





środa, 8 maja 2013

Błyskawiczny placek z rabarbarem

   Do soboty nie planowałam żadnych wypieków, bo jutro z samego rana jadę z synkiem na dwa dni do szpitala, ale pojechałam na zakupy i zobaczyłam tak piękny rabarbar, że musiałam go kupić.
   Ponieważ nie miałam dziś zbyt wiele czasu, ciasto musiało być ekspresowe. Przygotowałam je w 15 minut. Jest delikatne, bardzo puszyste, a kwaśny smak rabarbaru dodaje mu charakteru :)


Składniki:
4 jajka
1 szklanka drobnego cukru
1 szklanka oleju (może być słonecznikowy)
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
zapach cytrynowy
3 długie łodygi rabarbaru

   Całe jajka utrzeć razem z cukrem na gęstą, puszystą, białą masę. Porcjami dolewać olej cały czas miksując na wysokich obrotach. Do masy wsypać mąkę, proszek do pieczenia i zapach. Wszystko dokładnie zmiksować.  Rabarbar umyć i pokroić w kawałki (około 2 cm). Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wylać na nią całe ciasto, a na wierzch rozłożyć równo rabarbar. Piec w temperaturze 170ºC przez 40 minut lub do suchego patyczka.
   Przed podaniem ciasto posypać cukrem pudrem.



   Smacznego :)